sobota, 2 stycznia 2016

Marion serum termoochronne

Kosmetyk, o którym dziś piszę, należy do moich ulubieńców jeśli chodzi o pielęgnację włosów.
W opakowaniu znajdujemy 30ml bardzo wydajnego serum, które wystarczy nam na kilka miesięcy codziennego stosowania, ponieważ jednorazowo aplikujemy na włosy jedynie kropelkę.
Kosztuje niewiele, bo około 8 zł. Nie wiem jak sprawy się mają z dostępnością, ja swoje kupuję w niesieciowej drogerii.
Oprócz tego, co producent nam obiecuje, czyli ochronę włosów podczas stylizacji na gorąco, serum bardzo ułatwia rozczesywanie. Zapach ma subtelny, nienachalny, wyczuwalny jedynie w momencie aplikacji, potem się ulatnia.
W składzie nie znalazłam niczego, co obciążałoby włosy:
 Cyklopentasiloxane - lekki, nietłusty sylikon, często stosowany w produktach do pielęgnacji włosów, gdzie jego zadaniem jest wygładzenie i nadanie włosom jedwabistości
 Dimethiconol - to alkohol, który tworzy na włosach warstwę ochronną, zatrzymuje wilgoć wewnątrz włosa, zmiękcza go i wygładza, sprawia, że produkt nie jest lepki w konsystencji
Cyclomethicone - ułatwia aplikację preparatów kosmetycznych
 Amodimethicone - kolejny sylikon powszechnie stosowany w produktach ochronnych do włosów, ma za zadanie nabłyszczać i natłuszczać suche włosy
Pozostałe rzeczy w składzie to aromaty.
Podsumowując, polecam gorąco produkt użytkowniczkom suszarek i prostownic :)


poniedziałek, 28 grudnia 2015

Coś co działa - serum z witaminą C- Auriga Flavo C

Wykończyłam właśnie 3 opakowanie serum z witaminą C firmy Auriga. Pomyślałam, że jest to najwyższy czas, żeby podzielić się ze światem moim doświadczeniem :)
Z Aurigą poznałam się ponad rok temu. Do tej pory z przerwami zużyłam 2 małe opakowania 3ml i jedno duże, chyba 15 ml. Można powiedzieć, że mamy do wyboru dwa warianty produktu: klasyczny Flavo C i Flavo C forte, wzbogacony o Ginko Biloba.
W składzie znajdziemy wodę, glicerynę i na trzecim miejscu witaminę C.
Mikro opakowanie wystarczy nam na ok 2 tygodnie codziennego stosowania, ponieważ produkt jest bardzo wydajny.

Szczególnej różnicy pomiędzy działaniem obydwu nie zauważyłam, natomiast wersja forte strasznie cuchnie :). Być może na innej skórze zapachu tak nie czuć ale ja po użyciu go na noc czuję cały następny dzień ten zapach na dłoniach, pomimo mycia. 

Jeśli chodzi o efekty, bo to najważniejsze, to u mnie regularne stosowanie sprawiło, że skóra wreszcie jest nawilżona, nabrała ładnego koloru a drobne zmarszczki w okolicach oczu zniknęły! Jak przy wszystkich kosmetykach, taki stan rzeczy utrzymuje się dopóki go stosujemy i krótko po zaprzestaniu kuracji. 

Produkt do najtańszych nie należy, natomiast uważam, że stosunek ceny do efektów jest wart poświęcenia :)

Produkt do dorwania w SuperFarm lub internetowych aptekach w cenie ok  70 zł za duże opakowanie. Polecam!

W planie mam zakup innego serum z witaminą C, może znajdę coś tańszego i równie dobrego? Jeśli znacie tego typu produkty, zostawcie info w komentarzu :)

sobota, 26 grudnia 2015

Bania Agafii - rosyjskie kosmetyki naturalne

Od jakiegoś czasu szturmem na polski rynek wchodzą naturalne kosmetyki z Rosji. Jeszcze około roku temu, trudno było dostać je stacjonarnie, a w internecie znaleźć je można było wyłącznie w sklepach z ekologiczną żywnością i kosmetykami. Obecnie są niemal w każdej aptece, sklepie ekologicznym oraz w drogeriach internetowych (np Cocolita, Mintishop).

Hitem są szampony, odżywki i maski do włosów pakowane w 100 ml tubki. Mamy do wyboru m.in. maskę dla włosów farbowanych, tzw. aktywatory wzrostu czy regeneracyjne. Wszystkie produkty kosztują 5-6 zł. Za taką cenę warto wybrać sobie kilka produktów i testować.
Bardzo podobnie pakowane mamy również maski na ciało i na twarz. Nie testowałam produktów przeznaczonych na całe ciało (bo nie wiem, co miałabym robić obłożona taką maską przez kilkanaście minut:)), choć może przy następnym zamówieniu sobie dorzucę taką maskę i spróbuję np. na część ciała ją użyć.
Natomiast pod wspaniałymi efektami maseczek na twarz podpisuję się obiema rękami. Hitem jest dla mnie maska na mleku łosia (odmładzająca). Skóra po jej zastosowaniu jest mięciutka i nawilżona przez długi czas. Ten produkt dorównuje wielu, dużo droższym maseczkom!

Must have tej marki (tyle że nazywa się Receptury Babci Agafii) jest oczywiście moja ukochana drożdżowa maska na porost włosów! Zużyłam jej hektolitry i polecam wszystkim znajomym. Jest nieco droższa ale też jest jej więcej w opakowaniu(ok12zł/200ml). Mam wielki problem z rozczesywaniem włosów. Po tej masce grzebień sunie jak marzenie :).

Co wy sądzicie o produktach tej marki lub innych rosyjskich kosmetykach? Miałyście jakieś produkty? Chętnie poczytam komentarze :)

środa, 23 grudnia 2015

Mary Cohr nourishing firming cream- krem ujędrniająco- odżywczy

Krem mało znanej marki Mary Cohr był moim wielkim ulubieńcem podczas tegorocznych wakacji.
Ma gęstą ale lekką konsystencję, cudownie się wchłaniał i współpracował z różnymi podkładami. Po zużyciu całego opakowania (50ml) stwierdzam, że cel został osiągnięty- cera była ujednolicona i wyraźnie jędrniejsza (po pół roku od zaprzestania stwierdzam, że efekt był krótkotrwały:)).

Krem jest bardzo wydajny, niewielka jego ilość nawilża całą twarz. Opakowanie wystarczyło mi na około 3 miesiące codziennego stosowania na dzień i na noc.
Nie jestem ekspertką od składów kosmetyków, natomiast wiem, że w tym kremie nie ma niestety niczego, co tłumaczyłoby jego ogromną cenę (wg różnych źródeł ok 400zł/50 ml). Owszem, jest naturalny. Owszem, działa. Ale w innych kremach również znajdziemy masło shea, olej z pestek malin itp.
Podsumowując: jeśli chcecie zainwestować  w dobry krem, Mary Cohr jest dla Was, kosmetyk działa, ale fajerwerków bym się nie spodziewała :-)
Używacie wysokopółkowych kremów? Jakie marki polecacie?? Chętnie wypróbuję ;-)

wtorek, 8 grudnia 2015

Krem pod oczy Bioliq +25

Bioliq to stosunkowo nowa marka kosmetyków do pielęgnacji. Posiada szeroką gamę produktów, którą od pewnego czasu metodycznie testuję na własnej skórze.
Krem, o którym dziś mowa ma za zadanie regenerować i nawilżać skórę wokół oczu. Producent obiecuje również redukcję cieni i opuchlizny pod oczami.
Dorwiemy go, jeśli się nie mylę, w drogeriach Hebe za ok. 10-15 zł za 15 ml.
Jeśli chodzi o moje osobiste wrażenia po zużyciu prawie dwóch opakowań to, owszem, nawilża. Nie zauważyłam natomiast ani redukcji opuchlizny ( a mam z tym problem zwłaszcza rano) o cieniach pod oczami nie wspomnę. Nie mam zbytnio zniszczonej skóry pod oczami, żeby oceniać właściwości regeneracyjne tego produktu.

Podsumowując, jest to fajny krem dla osób, które nie mają większych problemów ze skórą w okolicach oczu. Sprawdzi się u młodych osób, nawet poniżej 25 roku życia, dla których, krem, który nawilża i zapobiega zmarszczkom jest wystarczające.
A Wy? Mieliście ten krem? Co o nim sądzicie?
Jakie kremy pod oczy polecacie?
Zapraszam do komentowania i dyskusji :-)

Post powitalny

Hej wszystkim!
Nazywam się Salomea Nieves. Mam 28 lat. Z zawodu jestem nauczycielem, stąd też imię, które przed chwilą podałam nie jest moim prawdziwym. Z tego samego powodu, raczej nigdy nie zobaczycie mojej twarzy ani części ciała pozwalających mnie zidentyfikować, choć podejrzewam, że gdyby moi uczniowie dowiedzieli się, że ich Pani prowadzi bloga z miejsca miałabym kosmiczny ruch :)

Oprócz uczenia prowadzę swoją firmę, która poniekąd przyczyniła się do powstania tej strony, ponieważ skłoniła mnie do zgłębienia tematu związanego z tworzeniem stron www, blogów itp. Zatem prowadzenie tego bloga to nie tylko przyjemność ale również nauka.

Nie zdecydowałam jeszcze, jaka tematyka będzie dominować, skończy się pewnie tak, że wszystkiego będzie po trochu. Przede wszystkim piszę dla siebie, a jeśli jeszcze ktoś będzie mógł z tego skorzystać to bardzo się uczeszę ;-)

Jestem osobą o bardzo wielu zainteresowaniach: od książek, filmów, kultury, historii, kuchni począwszy a skończywszy na aromaterapii, kosmetykach, paznokciach, grze na pianinie i... uff długo można wymieniać. No i niewątpliwie jeszcze sporo przybędzie, więc to będzie blog wybitnie wielobranżowy.

Sama już przebieram nogami, żeby zacząć pisać posty, od dawna się nosiłam z zamiarem publikowania w internecie ale zawsze brakowało mi czasu. Teraz wcale nie mam go więcej, zdecydowałem jednak, że spróbuję rozciągnąć moją dobę jeszcze odrobinkę :)